niedziela, 30 grudnia 2012

Można rzec, że pierwsza wymianka:)

Wymianka taka spontaniczna:) Mebelina zobaczyła moją bluzkę z makami malowanymi przez Izę. Bez konsultacji z moją córką zaproponowałam Mebelinie, że Iza może namalować jej takie maki, niech tylko przyśle jakąś bluzeczkę ku temu odpowiednią. Iza, tak jak myślałam, chętnie się zgodziła, bo lubi takie wyzwania. Jakież było moje zdziwienie, gdy dostałam całą kopertę wypchaną różnościami, a bluzeczka gdzieś wetknięta na samym końcu... Dostałyśmy obie tyle wspaniałości, że Iza miała podwójną tremę przed malowaniem maków. Pozwólcie jednak, że pokażemy najpierw to, co dostałyśmy.
Iza przepięknie ozdobioną szczotkę do włosów z wróżkami (jest naprawdę śliczna!):


Cała masa przydasi, którymi się podzieliłyśmy (serwetki już były w użyciu, podstawka do ozdobienia też już gotowa, pokazywałam ją na swoim blogu jakiś czas temu):



I dla mnie kolczyki:
Prawda, że to ogrom prezentów?
Iza przystąpiła do pracy, pracowała nawet paluszkami, ale maki moim zdaniem wyszły super:)

Mebelina zadowolona, my też, dziękujemy z całego serca! Zajrzyjcie na bloga Mebeliny, bo tam sa lepsze fotki prezentów. Spieszyłam się z wysyłką przed świętami i tak skromnie dorzuciłam do bluzki frywolitkową zawieszkę, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to zrekompensować..

Iza została poproszona również przez moją koleżankę o namalowanie czegoś na bluzce, nie musiały być to maki (czerwona farbka się kończy, niestety... ale Iza w styczniu ma urodziny, więc muszę pomyśleć nad farbkami do tkanin, ktoś wie, gdzie można zamówić niedrogie i dobre?)

Główka pracuje... Iza wymyśliła japońską damę. Najpierw doradziłam zrobienie szkicu na kartce.
Szkic jest podkolorowany lakierami do paznokci:

A bluzeczka wyszła ciut inaczej, ale artystce zmieniła się koncepcja:) w trakcie pracy:


Koleżanka, mam nadzieję będzie zadowolona. Fotki marne coś wychodzą.
W imieniu Izy dziękuję za komentarze (uwielbia je baaardzo!) i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

piątek, 14 grudnia 2012

Kolejny wyplocik i karteczka

Izuśka ciut chora:( Załamana, że nie będzie stuprocentowej frekwencji w szkole. Ale tylko dwa dni będą do tyłu (mam nadzieję, że tylko dwa dni, ale ten kaszel jest nieciekawy). 
Choineczka powędrowała do Adasia klasy jako ozdoba. Iza zrobiła formę z papieru i na niej wyplotła choineczkę. Najpierw pomalowałam ją na biało, ale potem T. jeszcze prysnął trochę srebrna i złotą farbą w sprayu (tym razem robił to na zewnątrz:)) i efekt jest super. Ozdobiłam ją troszkę anyżowymi gwiazdkami i pout-pourri.

Karteczka zrobiona jako praca domowa zadana w szkole. Aniołek był rysowany przez Izę, potem skserowany na białej kartce (tu wycięty akurat bez skrzydełek)  i ta kserówka dopiero pomalowana lakierami do paznokci.

środa, 12 grudnia 2012

Izuśka plecie...

Ale nie głupoty:) Nauczyła się, SAMA się naczyła, patrząc na tutka, dokładnie tego tutka jak wyplatać wianki z papieru, bo miała coś przynieść do ozdobienia klasy. Po co zanosić gotowe, skoro można zrobić? I się bawiła... Nie sama, bo sama kręcić rurek nie umie, ku mojej rozpaczy, bo tych rurek potrzeba dużo, a u mnie czas jest towarem mocno deficytowym... ale kręciłam. Pierwsza próba na lakierze do włosów skończyła jako wazonik na kwiaty (kwiaty zakupiłam na kiermaszu od fajnych babek, co to potrafią kwiaty najróżniejsze kręcić), bo doszłyśmy do wniosku, że za gruby ten wianek będzie, a co za tym idzie, pochłonie mnóstwo rurek. Wazon nie jest jeszcze pomalowany, ale nam się podoba. Jak się znudzi, pomalujemy. 

Kolejna próba to najpierw poszukiwanie odpowiedniej formy. Z pomocą przyszedł nasz T., który wpadł na pomysł z kijem od szczotki. Najpierw ja kręciłam rurki, Iza je w błyskawicznym tempie zużywała, a tatuś trzymał kij. Tatuś szybko się znudził, zrobił więc piramidę i kij trzymał się sam:) 

Tatuś zlitował się i pomógł kręcić te rurki, co okazało się zbawienną pomocą. Tatuś też pomalował sprayem gotowy wyplot, dzięki czemu w domu śmierdziało przez całą noc i nie dawało się spać. 

Ale wianek jest. Wykończenie to już moja sprawka - skleiłam, ozdobiłam i voila. Tak oto cała rodzina pracowała w niedzielny wieczór. Adaś kibicował, oglądając bajki:))




Na drzwiach klasy dumnie wisi wianuszek, Iza zdobyła nową umiejętność i już nabrała rozpędu, bo jak coś jej idzie szybko i dobrze, to chce więcej. Jest już choineczka, ale jeszcze nie ozdobiona, więc fotki póki co brak.

sobota, 8 grudnia 2012

Mikołajkowy prezent dla mamy i decu

Dzisiaj z Izą uczestniczyłyśmy w kiermaszu. Ludzi jak na lekarstwo, więc trzeba ręce czymś zająć. Wzięłam ze sobą różne materiały. Dostałam przecudny prezent. Naszyjnik słodki, z piórkiem i ostrym różem. Ale jak mi się podoba! Pomysł i wykonanie w stu procentach Izuśka:) Kochany ten mój Mikołajek:))

Ostatnio nawet coś tam robi i pomaga. Wczoraj ozdobiła drewniany pojemniczek. Też sama i też fajnie. Nowa technika opanowana:) Przynajmniej na tyle, żeby coś nowego powstawało.
Dzięki za komentarze, naprawdę ją  mobilizują. 
KasiaN

P.S. Powstało coś jeszcze, ale o tym wkrótce.

niedziela, 2 grudnia 2012

Pracowita niedziela

Niemal przez cały dzień powstawały różne rzeczy. Izie spodobała się kolejna technika - decoupage. I tak zostało ozdobione wiele przedmiotów. Tu pokażę te, które ozdabiała Iza, resztę znajdziecie na moim blogu, w tym prace Adasia.
Na pierwszy ogień poszły pudełka, potem zostało farby (jako barwników  - z braku takowych - użyłyśmy atramentu i sproszkowanych cieni do powiek), więc podpowiedziałam, że można ozdobić mebelki. Mebelki pokażę najpierw, bo Iza jest z nich najbardziej zadowolona. No cóż, ma chyba powód do dumy, choć obie niestety nie mamy zbyt wielkich umiejętności w decu. Póki co, oczywiście:)
Oto one, wraz z czule pielęgnowaną zastawą od NiKiTki. Iza sama malowała, naklejała serwetki i lakierowała.








A teraz czas na pudełka. To z bzami po lodach najprawdopodobniej w całości się złuszczy, nie wiedzieć czemu (pewnie powinna być jakaś podkładówka, której niestety nie mam, więc była akrylówka)...
Ale na razie wygląda fajnie.




Podkładka pod kubek, trochę wycieniowana przez Izę. Przerobiona stara podkładka - wróżka ustąpiła miejsca bzom.
I pudełko po herbatce dla niemowląt przerobione na słodkie pudełko na ciastka. Napis mała wymalowała lakierami do paznokci.

Wybaczcie jakość fotek, ale nawet zmiana żarówek na mocniejsze nie pomogła, a dzień za krótki, by pstrykać przed zachodem słońca:)
Dobranoc,
KasiaN

czwartek, 29 listopada 2012

Coś nowego, coś starszego

Wspominałam u siebie, że Iza nauczyła się temari. Zaniesie bombkę na konkurs do szkoły. Już zaczęła drugą, bo jej się spodobało.


Na szklanym kaboszonie lakierami do zdobienia paznokci namalowała coś takiego:

Dokleiła bazę broszki i podarowała babci. Jest fajna, też taką chcę:))
Nauczyła się też prostej makramy, bransoletka powstała jakiś czas temu.

Z literek - gratisów do zamówienia w e-sklepie zrobiła sobie bransoletkę, dokleiłam tylko magnetyczne zapięcie i mała ją nosi.

Niedawnym wytworem jest płaskorzeźba na deseczce: wspólnymi siłami, ale większość to Izy robota: różę narysowała wg własnego pomysłu, tatuś wyżłobił, ja pomalowałam cieniami do powiek i Iza polakierowała. Jeszcze musimy jakoś oprawić i będzie obrazek:)

O! znalazłam jeszcze fotki ozdobionej przez Izkę kamizelki. Dostała kamizelkę, pozwoliłam pomalować. Serduszka i esy-floresy odmalowała używając szablonów, a cyferki sama wymyśliła.


No cóż, czasem i ona coś natworzy, tylko tak nie mamy kiedy fotografować i pisać. Czekamy, aż się uzbiera. Dzięki wielkie za komentarze. Iza jest również wniebowzięta z powodu wyróżnienia w Klubie Twórczych Mam za ozdobienie butelki:) Dziękujemy!